Piesza Pielgrzymka z Trenton, NJ
do Amerykańskiej Częstochowy w
Doylestown, PA
Kącik duszpasterski
Jezusa: „Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech
co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje!
” Łk 9,23. Kto chce
prawdziwie być chrześcijaninem, uczniem i przyjacielem Jezusa Chrystusa, musi być
dyspozycyjnym do wejścia na wąską drogę Ewangelii. Musi być gotów stracić swoje
życie, aby je zachować na życie wieczne, aby wydać owoc.

Krzyż jest dla nas jak termometr wiary, który mierzy naszą miłość do Chrystusa,
nasze autentyczne oddanie się Jemu oraz naszą przyjaźń do Niego. Nieraz możemy
odczuwać pokusę, aby kroczyć z Jezusem, bez dźwigania krzyża naszej
codzienności, bez wyrzekania się swojego egoizmu, bez zapierania się samego
siebie. To jest niemożliwe.

Dźwiganie krzyża mogłoby się wydawać niemożliwe, zbyt ciężkie, gdyby nie
świadectwo jakie dał nam sam Jezus Chrystus. Jest możliwe branie swojego krzyża
na ramiona i kroczenie drogą za Jezusem, ponieważ On idzie razem z nami, daje
nam siłę do dźwigania tego ciężaru.

Dla kogoś kto nie jest uczniem Chrystusa takie zjawiska jak śmierć bliskiej osoby,
choroba nieuleczalna, kryzys ekonomiczny, zdrada, upokorzenie, sytuacja biedy
materialnej, są straszną niesprawiedliwością, tajemnicą bez odpowiedzi, motywem
niepokoju i desperacji, powodem do zwątpienia w samego siebie
i drugiego człowieka. Dla chrześcijanina te zjawiska mają konkretną nazwę:
KRZYŻ.
Człowiek głębokiej wiary, nie boi nazywać się cierpienia prawdziwym imieniem:
błogosławieństwem, drogą do zjednoczenia z Chrystusem. W cierpieniu odkrywa
oblicze ukrzyżowanego, który go kocha, który daje sens jego cierpieniu, który mu
towarzyszy w jego samotności, który daje mu siłę do życia.

Świat mówi: „Chcesz być szczęśliwy? Ciesz się, baw, zaspakajaj swoje rządze, kieruj
się swoim egoizmem i pragnieniami, rób to na co masz ochotę”. Niestety zostawia
nas bez odpowiedzi w momentach cierpienia i różnych trudności,
w momentach kryzysu i niepowodzenia, gdy wydaje Ci się że cały świat się wali
i życie straciło swój sens. Chrystus przeciwnie. Mówi do nas bez żadnego oszustwa:
Chcesz być szczęśliwy? Bierz swój krzyż, zaprzyj się samego siebie, realizuj się
w prawdziwej chrześcijańskiej miłości, żyj Ewangelią. W momencie cierpienia nie
zostawia nas samych, schyla się nad naszą słabością aby uleczyć nasze rany,
ofiaruje swoje ramiona, aby się na nich oprzeć, aby więcej nie upadać, podnosi nas
z prochu grzechu i obmywa łaską swojego miłosierdzia. „Błogosławieni którzy
cierpią, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni”. Błogosławieni nie dlatego
że cierpią, ale dlatego że widzą Chrystusa w swoim cierpieniu, dlatego że żyją
nadzieją, że w tym cierpieniu upodabniają się do Chrystusa. Bez wiary te słowa
Chrystusa są niezrozumiałe, a nawet mogą się wydawać cyniczne i absurdalne.

Tylko ten kto potrafi być ofiarny, kto prawdziwe kocha, jest gotów oddać swoje życie
w pełni Jezusowi Chrystusowi. Jezus oczekuje, abym w pełni oddał mu swoje serce,
całkowicie, nie tylko w połowie lub trzy czwarte.

„Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze
krzyż swój i niech Mnie naśladuje!”  - te słowa przypominają nam również
w czasie Wielkiego Postu o konieczności rezygnacji z czegoś, do złożenia ofiary, do
jakiegoś wyrzeczenia. Tradycja Kościoła od dawna zachęca do postu i abstynencji
w tym okresie. Ta pokuta nie ogranicza się tylko do jedzenia i picia, ale ma szerszy
wymiar. Zrezygnować z czegoś co jest dla mnie ważne, z czegoś bez czego nie
mogę żyć, z czegoś co wypełnia moją codzienność, z czegoś co będzie mnie
kosztować. Mogą być to różne rzeczy: zrezygnować z oglądania telewizji czy
korzystania z Internetu, a ten czas poświecić swojej rodzinie, czy jakiejś działalności
apostolskiej lub innej na rzecz drugiego człowieka; zrezygnować z ulubionych rzeczy
do jedzenia, z muzyki czy papierosa. Post to również rezygnacja z tego co dla mnie
wygodne, to również właściwe wykorzystywanie czasu. Mamy wiele możliwości
realizacji tego postu.

Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia
bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje!
” – nie pozwólmy Jezusowi czekać na
siebie, niech ten czas Wielkiego Postu będzie naszą pozytywną odpowiedzią na
Jego wezwanie, niech będzie czasem radykalnej zmiany naszego życia, szczerym i
wytrwałym kroczeniem Jego śladami do domu Ojca.


                                                          o. Beniamin Bąkowski OSPPE